|
piśmiennictwo moje:
2005
grudzień (8) 2006 styczeń (19) sierpien (29) wrzesień (30) październik (30) listopad (40) grudzień (30) kopia mojego starego bloga znam:
<
przebudzenie;
ewek;
hanek;
anioł;
nutka;
wolontariuszka;
>
czytam:
<
narzeczona programisty;
bigo;
desperatka;
bmf/bazylek;
prusky;
>
uwolnij sieć:
<
dość internet explorera;
stop łańcuszkom;
>
relax:
<
chomiks;
bash;
kwiatki z moich zajęć;
c+a+d;
>
that made me:
<
oaza;
kwc;
blog oazy NSJ-retkinia;
>
piśmiennictwo wasze:
<
xięga gości (ta sama co na nlogu);
azot2000(at)tlen.pl
>
serwis macierzysty:
<
mylog.pl;
>
|
sobota, 23 grudnia 2006 00:34:55 komentarze [0]
Wczoraj, po powrocie klasycznie koło drugiej w nocy, powinienem był zacząć od wklejenia tego cytatu: Zapasowe ręce zapasowe serce zapasowe myśli zapasowa głowa zapasowa przyszłość zapasowa bliskość zapasowe słowa zapasowe myśli zapasowa bliskość zapasowe słowa... {CKOD - "Spaliny"} Ewentualnie mógłbym napisać coś o drzazdze i belce w oku... O życiu momentami, bo się inaczej nie potrafi. A niektórzy nie potrafią. Bo nie mają tej perspektywy, którą daje świadomość tego, po co tu wszyscy jesteśmy... Nieważne już. Módlmy się za tych, którzy i może wierzą w Boga, ale nie wierzą Jemu. ***************************************** Finito. Przeprowadzka. Oficjalnie. Od dziś piszę na http://yoozeq.wordpress.com - zapraszam:)
czwartek, 21 grudnia 2006 19:32:59 komentarze [0]
Tego jeszcze nie grali... Who else? Who next?...
czwartek, 21 grudnia 2006 14:03:11 komentarze [0]
Wyspany. Porządnie i do końca, czyli wstałem po wpół do pierwszej. Dziwne takie jakieś... niby święta prawie, niby od wczoraj masa ludzi składa mi życzenia, żegna się ze mną i jedzie do domu, a tu ja dziś jeszcze muszę napisać projekt i oddać go na ćwiczeniach... lipa. Ogólnie jednakże jest nie najtragiczniej, nieco mniej ciekawie mają inni, więc nie narzekajmy. Wszystko i wszędzie się jakoś musi stopniowo układać (Z.P.R.w P.), aczkolwiek zwykle w Święta jest sezon ekstremów na pewnych polach i patrząc na swoje otoczenie już czuję, że jest na co się szykować. Taaa, Święta... na Święta jak zwykle jedziemy tramwajem... albo nie, dobra, refleksje o bezparafianizmie i domu bez łóżka zostawmy na kiedy indziej. Na pamiątkę dla potomności całkiem ładny komunikat błędu z Nero: "Podczas operacji wystąpił błąd niekrytyczny, co może spowodować błędny zapis" ********************************************** WordPress jest gotowy, mógłbym się tam wprowadzić chyba już teraz. Możliwe, że to ostatni typowy post tutaj, w następnym będzie jedynie oficjalny komunikat o mojej wyprowadzce. Jedyne co mnie niepokoi to to, że może być problem z działaniem stat4u na wordpress.com, bo usuwają javascripty, a jakiegoś godnego zastępnika, działającego tak, jakbym chciał, nie widać.
środa, 20 grudnia 2006 00:09:44 komentarze [0]
Mylog.pl przegiął. Kilkanaście godzin padu, paranoja z logowaniem, żadnego zakichanego przepraszam na koniec, nawet kontakt ciężko było znaleźć, żeby wysłać maila z pytaniem/skargą/zażaleniem. Pomijam nerwy takiej np. Oli, której blog w ogóle był niewidoczny. Wyprowadzka została rozpoczęta, nowa siedziba jest w trakcie przygotowań do otwarcia i wkrótce mnie tu już nie będzie. Z radością. Link zostawię oczywiście. Cały tekst poniżej to nota, która powstała wczoraj koło 4 nad ranem. Wklejam niezmienioną. ----------------------------------------------------- Zdecydowanie poszło mi lepiej niż te dwa lata temu (czy kiedy tam to było). Jednak nieszczególnie sympatycznie i łatwo się gada do młodzieży gimnazjalnej. Ale do odważnych (i przemarzniętych) świat należy. Ciężkie popołudnie. Naprawdę. Za bardzo jakoś ostatnio mi się chce chować pod tą kołdrą. "Wokół mnie gorąco, bezpiecznie, słońce topi serce bajecznie" itd., ciemno, nikt nie pyta o nic, nawet płakać by można if needed. Nie powiedziałbym, że "jakaś misterna część w konstrukcji zdarzeń pękła", ale sporo trzeszczy od jakiegoś czasu i momentami jest to trzask nieomal nieznośny. Wyprostowało mnie do końca dopiero w tramwaju. Charakterystyczne, że ostatnią piosenką, której słuchałem, jadąc na Retkinię, było PWZM Comy. Ma swoją siłę. I Szef znów wiedział. Czy "ani jedna droga nie prowadzi mnie z powrotem w noc" to nie wiem... Jest trzecia z minutami, w słuchawkach Coma z koncertu w Trójce z czerwca (tak, po raz kolejny mi żal czwartku). Na krześle Dell (ciekawe, czy dalej śpi, czy już zmarł, zobaczmy... leży. A nie, zahibernowany był :) Miał być uśpiony, ja się tu denerwuje niepotrzebnie...). Owszem, po powrotnym wzięciu na kolana 3 kilo mojego IBMa daje się odczuć... ale przynajmniej mam lampkę nad klawiaturą. Oraz CDeka i LAN, że WLANu nie wspomnę:P niemniej w charakterze notatnika, odtwarzacza mp3 i DivXów by się tamto sprawdziło. Kiedyś sobie taki strzelę :P Przejedźmy póki co dysk skanerem badsektorów, przejedźmy stronę Della w poszukiwaniu driverów do tego notesika i... taaak, i najlepiej nie piszmy o tym, co w główce mamy... Nie napiszę "jak mogłyście". Wystarczy, że napiszę, że miałem zamiar to napisać. Będzie szkoda i smutno bez was:( Bo tak. Life for rent - masz rację, bywa przykre. Ale czasem, wbrew pozorom, pozwala czuć, że się żyje. Może nawet tak ma być. I tak będzie dobrze. Byle tylko nie zgubić (i nie próbować gubić) w tym swojego życia. ********************************************* Cholera jasna! Jeśli jakiś serwis stale ma problemy z dostępnością między czwartą a szóstą rano, to forgive me, ale dla mnie się nie nadaje!
poniedziałek, 18 grudnia 2006 13:59:58 komentarze [0]
Nie-po-do-ba-mi-się-to-wszy-stko-! Zasadniczo najbardziej chwilowo nie podoba mi się zawartość mojej własnej głowy. Tylko tyle. {Coma - "ZSWAŚZ", jeszcze nie dosłownie i do podpisania na szczęście}
niedziela, 17 grudnia 2006 23:49:03 komentarze [0]
Pierwszym, co usłyszałem po wejściu do kościoła i uklęknięciu przed Najświętszym Sakramentem było "Witaj w domu"... ********************************************************* Tęsknota nieskierowana... najbardziej twórcza i najbardziej niebezpieczna z tęsknot... {Fort Minor - "Where'd You Go", a piszcie mi, że jestem nudny i monotonny, jak chcecie...}
niedziela, 17 grudnia 2006 17:55:51 komentarze [0]
Owszem, pod kapslem z tymbarka drugi raz w życiu przeczytałem "Do końca jeszcze daleko". Nie boję się jakoś. Mimo wszystko. I tak jak powiedziałem, bez pewnych osób to ja się nigdzie nie wybieram. "Sto tysięcy lat czyli jakiś tydzień mniej więcej" - też dziękuję... A teraz się nakofeinujemy, coby nam się oko popsute (i to mniej popsute też) nie kleiło za bardzo, gdy pójdziemy do kościoła. A pójdziemy w bólach, bo jak się okazało, oko spokojnie wraca sobie do zdrówka, ale pod warunkiem niewystawiania na mróz...
sobota, 16 grudnia 2006 15:55:43 komentarze [2]
Prezenty są, teraz tylko poodklejać ceny i powywalać paragony:P Oczywiście Galeria nie byłaby Galerią gdybym nie spotkał kogoś znajomego (przy okazji: kolejnego człowieka ode mnie z roku, który zrezygnował). Poza tym jedno bardzo mało przyjemne mrugnięcie przeszłości oraz równie nieprzyjemne zakłócenia w pracy MPK ("Macie, Pacany, Komunikację", "Marznę Poważnie, K...","Może Prędzej Kajakiem?" - jak kto lubi). Trzeba wlać w siebie coś ciepłego, wysmarować oczy - i w trasę...
sobota, 16 grudnia 2006 01:02:21 komentarze [0]
Co by tu... zostałem osobą towarzyszącą Darka, wyszedłem z tego żywy nawet... Film odmóżdżający koszmarnie, powoli dopiero psychika mi wraca do ładu po nim... Latały poduszki, latały chusteczki, zdjęcia z tych latań nawet porobiłem...:P Hmmm, mam ochotę iść spać... Wstać wcześnie rano i przed południem jechać po prezenty dla rodzinki - brzmi znakomicie, rozsądnie i w sam raz tylko nie wiem czy zapowiada się wykonalnie. ************************************************** Zasadniczo miło mi, że niektórych stać choćby na jedno słowo. Plus. A z Fiolkiem na bashu jesteśmy:D W ogóle Fiolkowi to się błogosławieństwo należy za żel ze świetlika - w imieniu oka dziękuję. ************************************************** "ale ja i tak wiem swoje" - ech... no ale cóż... ************************************************** Pozytywne trzydzieści osiem minut z słuchawką w ręku, naprawdę... dziękuję:)
piątek, 15 grudnia 2006 20:39:07 komentarze [2]
Przegenialny w swej przypadkowości sposób skracania tytułów newsów przez Firefoksa: klik:) Tak w ogóle to nadspodziewanie mi śmiesznie dzisiejszego popołudnia. Hm... starym zwyczajem chciałoby się dodać, że aż za bardzo, ale nie dodawajmy...
piątek, 15 grudnia 2006 06:19:05 komentarze [1]
Nota z piątej czterdzieści rano, niewstawiona natychmiast bo mylog w nocy niedostępny due to database conservation Telefon na portiernię był odpowiedzią młotkiem na młotek. Mnie nie zależy na tynku na moim suficie, pies go drapał. Jakbym był sam, po prostu poszedłbym spać ze słuchawkami w uszach. Tylko czemu mają nie spać inni niewinni ludzie? Nie wiedzieć czemu na tekst "o ty ku**a" po otwarciu konnekta uśmiałem się po prostu. Tak jeszcze nikt do mnie nie napisał... I może tyle na ten temat. Bo podobno wszyscy tu jesteśmy dorośli. I mamy znakomite średnie wykształcenie z tego samego źródła. Już mi się nawet blokować SMB na firewallu na jeden adres odechciało. Tak jak bawić się w DoS (nie mylić z DOSem). Co mi za różnica. Bawienie się w osobiste odwety mnie jakos nie kręci. W sumie chyba spać pójdę. I nawet opluję i sponiewieram sobie jutro system tym WMP10. A niech tam, whatever. Nie wiem, czemu to robię. Wracając do dyskusji na temat tego "czemu on dzwonił" to u mnie żadna opcja nie jest prawdopodobna. Nie jestem niczyim szpiegiem, z czoła i pleców nie czytam, bo jak wiadomo nie ma czego. Więc nic od nikogo nie chcę. Ewidentnie. Może ja po prostu naprawdę zwyczajnie próbuję być dobry? Mimo wszystko. Bo podobno pewnych ludzi Pan Bóg zsyła nam, żeby uczyć nas pokory. Ze szczerym, szerokim i jak najbardziej aseksualnym uśmiechem mówię dobranoc:) {Pono - hmmm, tytuł sobie sami zgadnijcie:P albo spytajcie mojego brata:D ...hmmm, czemu mi ostatnio to tak podchodzi? :P}
czwartek, 14 grudnia 2006 15:54:36 komentarze [0]
A, no tak. Przecież on jest DDA. Prysznic jak zwykle działa inspirująco. *************************************************** Ja wiem, że kodek audio z mojego ThinkPada i słuchawki Cresyna od mojego iRivera to nie jest zasadniczo żadna platforma do porównań, ale że moje ucho swobodnie się nabiera w zasadzie na konwersję z MP3 @ ~245 kbps do OGG Vorbis q5, a czasem nawet 4,5 to już jak dla mnie lekka przesada. Czas albo zlutować sobie wtyczkę w muszlach Thomsona albo wymienić uszy na nowe... albo i ośrodek słuchu w mózgu. Po chińsku to jest dla was? Przykro mi, ale o takich rzeczach po prostu nie mam z kim gadać. *************************************************** Grrrr, niech oni mnie nie kuszą biletami na Comę... ani ja się finansowo, ani zdrowotnie do tego nadaję... Aha: moim skromnym zdaniem to w porównaniu z poprzednią nowa płyta Wilków jest jakoś dziwnie zrealizowana. Stanowczo głodno mi do sopranów.
czwartek, 14 grudnia 2006 00:48:54 komentarze [4]
O, jak mnie random ładnie wyczuł: Kasia Kowalska - "Bądź pewny", piosenka idealna pod pogodę i pod klimat. Dziś nie tylko nie opuściłem akademika, nawet nie opuściłem pokoju na dłużej niż minutę póki co. Oczy nieszczególnie spiesznie wracają mi do ładu, ale mam nadzieję, że jakoś dojdą i to szybko. Generalnie większość dnia spędziłem skłębiony pod moją grubą, ciepłą kołdrą i całkiem mi to odpowiadało... *********************************************** Kilka godzin później, bo nota powstawała w kawałkach Zdaje mi się, że oko mi się delikatnie uspokaja. Może za dwa dni nawet będę się nadawał do zakupów świątecznych... Środek od paru tygodni tak do końca uspokoić się nie chce, coś tam sobie jęczy i marudzi, czasem nawet trzeba go posłuchać, żeby się zamknął. Czy jakoś tak. Nie wiem. Dziś mi się nie chce tego analizować. A nawet gdyby, to logiczne, że za żadne skarby wyników takich analiz tu nie zobaczycie. {Wilki - "Zostać mistrzem" w loopie... a nie mówiłem?}
środa, 13 grudnia 2006 00:26:45 komentarze [0]
Wchłonąłem Rubika. Wchłonąłem Rihannę. Nowe Wilki w takim razie też mają u mnie pewne szanse. Choć póki co są wkurzające i infantylne. Wiecie co? Ech... PS. Zróbcie coś z tym moim okiem, bo jak nie to sam sobie coś z nim zrobię. Płacze mi zresztą samo, praktycznie stale. {Wilki - "Zostać mistrzem"}
wtorek, 12 grudnia 2006 20:35:50 komentarze [2]
U lekarza dostałem:
Daj Boże, trzy pierwsze mi pomogą. Ostatnie nie zaszkodziło:P (I'm accustomed... itd.) Pokój szanownych koleżanek piętro wyżej zapachniał edukacją, więc przezornie się zeń wycofałem. Trzeba się jednakże niestety samemu przeszkolić w kierunku zakichanych projektów. Po uprzednim spożyciu kolacji oczywiście. ************************************* Tak, wiem, że miałem jechać do Katedry i oddać Kucykowi Pismo Święte... Ooo, grrr, czyżbym zostawił scyzoryk u Lilki? ************************************* Prośba ogólna do wszystkich czytelników dobrej woli: módlcie się wraz ze mną za anilahciM. Przyda się. Pomoże.
wtorek, 12 grudnia 2006 00:21:30 komentarze [1]
Ej... ja wiem, że mam problemy z kręgosłupem, problemy z nadgarstkiem, astmę oskrzelową, alergię, zeschniętą skórę (w szczególności na prawej powiece), mam przytępiony słuch, poważnie przytępiony węch z powodu krzywej przegrody nosowej, wadę wzroku, słaba kondycję ogólną i bywam nawet aseksualny... ale żeby od razu nazywać mnie inwalidą? :P ******************************************* Co do trybu wyjścia, to I'm accustomed to such violence...:) A DS jest spamerem i komusiem. O. :P
poniedziałek, 11 grudnia 2006 15:35:45 komentarze [0]
O co biega z tą Rihanną? Będę szczery, nie kumam. Śmieszna ta moja głowa ostatnio, naprawdę. Krok w tył w temacie wstawania:/ {Rihanna - "Unfaithful"}
niedziela, 10 grudnia 2006 19:21:56 komentarze [0]
Chlebie najcichszy otul mnie swym milczeniem ukryj mnie w Twojej bieli wchłoń moją ciemność... Przemień mnie w siebie bym jak Ty stał się chlebem pobłogosław mnie, połam rozdaj łaknącym braciom...
niedziela, 10 grudnia 2006 03:31:03 komentarze [1]
Ooo, kiedy się zrobiło wpół do czwartej? Trzecia sobota z rzędu nad tym samym projektem. Zwariuję... *********************************************************** Dziś był wysyp wszystkiego. Naprawdę. Co jest złego w powietrzu nad województwem? Modlitwa. Dużo, dużo modlitwy na tę noc... {Fort Minor - "Where'd You Go"} - jakoś tak pasi nastrojem... Kurczę, mam tylko jedną nadzieję. Że nie wpadnę w ciąg stanów, w którym nie można ufać własnej psychice i humorom. Daj Boże. Nie mam ochoty na nawrót klinicznej depresji.
sobota, 9 grudnia 2006 21:12:28 komentarze [3]
********************************************************** Jedno zdanie z "dupek" mówi wszystko. Współmilczę.
sobota, 9 grudnia 2006 14:39:11 komentarze [1]
"I dlatego najlepszym salonem kosmetycznym jest [...] . Za darmochę!:D" Chcecie wiedzieć co? To posłuchajcie:P Zarąbisty wykład z KUL pewnego księdza o seksualności - tutaj. Owszem, 93 MB ma, trochę potrwa ściąganie tego, ale warto. ********************************************************* Sobota pracująca będzie.
piątek, 8 grudnia 2006 21:15:19 komentarze [1]
Portal o2 nie przestaje mnie zaskakiwać. Na przykład przysłaniem mi oferty reklamowej o tytule "Szukasz dla Niego prezentu na święta?". Bez komentarza. W ogóle znów miała być nota aluzyjna, depresyjna, przeplatana cytatami i takie tam. Trząsnęło mnie jednak trochę na mszy świętej, trzasnął mnie Chrystus w Eucharystii ewidentnie. I chwała Mu za to. *********************************************************** Owszem, "epokowy" maraton filmowy z kawą o trzeciej w nocy był sympatyczny, przyjemny i miły, ale organizm mi działa po nim jakby chciał, a nie mógł... Herbaty. Kolację. Spać. Na miasto bym poszedł, a jak. Gdyby nie to, że chwilowo przy tych bezsennych rewoltach układu trawiennego i drgawkach nie mieści mi się w zakresie pojmowania pójście dalej niż do toalety. Ola, przepraszam... :/ *********************************************************** Text of the day: "Ja im życzę jak najlepiej... Dla mnie mogą się pozabijać. Jeśli to im sprawia przyjemność." No cóż, można... życzymy szczęścia...
czwartek, 7 grudnia 2006 17:18:51 komentarze [2]
I siedzę dalej. Na krześle na korytarzu WM, w kącie "laptopowym". I nie odwracam już głowy. I nie zamykam torrenta. I nie schodzę i nie wychodzę. I nie czekam. Jaki ja jestem mądry, spokojny, opanowany i racjonalny, no niech mnie cholera. {Dido - "Hunter"} W ogóle ostatnio za dużo Dido i Kasi Kowalskiej.
czwartek, 7 grudnia 2006 12:51:14 komentarze [0]
Basen UŁ to jest parodia normalnie, to mi się podoba:) Coś mi się wydaje, że przez resztę roku za dużo to ja im w kasie nie zostawię:) Poza tym obowiązkowo już muszę dodać, że uwielbiam ten rodzaj endorfin, które wyzwalają mi się przy pływaniu. Jedyny minus, jaki doskwierał mi dziś, to to, że chyba mój inhalator jest zgagogenny...(chyba że były to skutki wczorajszej pizzy albo śniadania i kawy, ale w to wątpię...) Hm, głodny jestem:) Ooo, za to rozmiękły mi wreszcie wysuszone wcześniej na wiór wszystkie śluzówki. Klasycznie wracając z basenu żałuję wszystkich opuszczonych zajęć. Ja chcę więcej! A swoją drogą to jeszcze trochę i zacznę w ogóle prowadzić zdrowy tryb życia - ledwo wróciłem, a już cała ekipa z roku namawia mnie na jutro na siatkę:)
wtorek, 5 grudnia 2006 01:32:54 komentarze [7]
Czy bardzo infantylne będzie przyznanie się, że chwilami chciałbym mieć znów szesnaście lat i głupio uzależnić się od kogoś emocjonalnie nazywając to (błędnie zresztą) zakochaniem? Tak, ani-M, wiem, że brakuje mi czego innego. A może by to napisać otwarcie? Nie. Tego akurat nie mogę. Nie wszyscy mogą tudzież powinni to tu przeczytać. Niestety. {Fort Minor, Holly Brook, Jonah Matranga - "Where'd You Go"}
poniedziałek, 4 grudnia 2006 13:55:46 komentarze [0]
Pani doktor z powodu przecieków aparatury powinna powiesic tymczasowo na stanowisku pracy tabliczkę: "Uwaga, na tym fotelu olewamy pacjenta". I to to jeszcze rozumiem, ale żeby dentysta wmawiał mi, że obsesyjnie myslę o śmierci i mam czarne myśli, to lekka przesada:P Z osiągnięć godnych odnotowania w Guinnessie: wstałem na zajęcia na 10.15!!! Ogólnie - dosłownie i w przenośni - słoneczniej tak trochę jakoś...
poniedziałek, 4 grudnia 2006 02:02:31 komentarze [0]
Burza oczyszcza powietrze z nadmiaru ładunków elektrostatycznych czy jakoś tak :) ("I'm just a teenage dirtbag, baby, like you..." :P) Powoli, powoli zaczynam od nowa wierzyć, że może być o co się starać. Choć jeśli nie wie się, do czego dokładnie się dąży, to można mieć wrażenie, że idzie się donikąd. A do czego dokładnie dążymy my dwoje? I co oczyści mi cache w głowie, a dokładnie we fragmencie mózgu odpowiedzialnym za sen? Jak się killuje ten proces i odpala od nowa, żeby działał zgodnie z założeniem projektowym? Bo na razie nie chce - ni cholery. {Eldo}
sobota, 2 grudnia 2006 13:43:45 komentarze [1]
Jestem zdrowy, reaguję w miarę normalnie, a jak reaguję nienormalnie to widzę to i raczej umiem pohamować. Aczkolwiek mam wrażenie, że trochę się przeceniam. Obejrzałem sobie wczoraj "Pogodę na jutro" Stuhra. Niezły, niebanalny. Tylko zakończenie troszkę może dziwne. Ale wart polecenia... ciekawy obraz świata. W ogóle lubię faceta, szacunek jakiś mam do niego chyba... Zaproszenie na herbatę o trzeciej rano - kocham akademiki:) Ale w sumie to czuję się nieco dziwnie od jakichś chyba paru tygodni wręcz. I nieszczególnie wiem, jak sobie z tym poradzić samemu. A powinienem zdecydowanie to umieć. {Robert Gawliński - "Pozytywka"}
piątek, 1 grudnia 2006 21:05:21 komentarze [0]
Na stare lata robię się genialny inaczej...
piątek, 1 grudnia 2006 02:14:44 komentarze [0]
Your welcome/gleichfalls/whatever... Podobno nie ma, że nie warto, podobno Ojciec widzi w ukryciu i oddaje. Powtórka w pewnym sensie sprzed tygodnia... Uczę się ciebie, człowieku. Powoli się uczę, powoli. (Jerzy Liebert) I specjalizacja nowa. I przypomnienie, że człowiek człowiekiem się bawiąc, doprowadzi do skaleczeń. Bawiąc się sobą, siebie porani. I ta druga specjalizacja... postacie z innych bajek. Światów, gdzie nie ma rzeczy oczywistych, nie istnieje bezwarunkowość - ani pojęciowa, ani termiczna, gdzie słowa bywają niejasne i trzeba o tym pamiętać, gdzie trzeba umieć na bieżąco przeliczać i wyznaczać wspólne mianowniki pojęć... A przecież - człowiek... Uczę się ciebie, człowieku... Uczyć się człowieka... Cały czas starać się połapać w tej Bożej arytmetyce, nawet (albo w szczególności) tam, gdzie Boga na pierwszy rzut oka nijak nie widać. Bo przecież jest. Uczyć się niepotępiania... "Kochaj i rób co chcesz" - granica niewykonalności... Bo niedoskonałość ludzka. Bo strach. Bo chwilami instynkt samozachowawczy. Modlitwa... Uczę się ciebie, człowieku. Powoli się uczę, powoli. I mnóstwo życia i nauki jeszcze przede mną... Specyficzna lekcja to była. {Dido - "Life For Rent" - pasuje mi dwakroć idealnie do tych wszystkich moich przemyśleń...} Ooo, nawet nie zauważyłem... My december - od dwóch godzin... |