|
piśmiennictwo moje:
2005
grudzień (8) 2006 styczeń (19) sierpien (29) wrzesień (30) październik (30) listopad (40) grudzień (30) kopia mojego starego bloga znam:
<
przebudzenie;
ewek;
hanek;
anioł;
nutka;
wolontariuszka;
>
czytam:
<
narzeczona programisty;
bigo;
desperatka;
bmf/bazylek;
prusky;
>
uwolnij sieć:
<
dość internet explorera;
stop łańcuszkom;
>
relax:
<
chomiks;
bash;
kwiatki z moich zajęć;
c+a+d;
>
that made me:
<
oaza;
kwc;
blog oazy NSJ-retkinia;
>
piśmiennictwo wasze:
<
xięga gości (ta sama co na nlogu);
azot2000(at)tlen.pl
>
serwis macierzysty:
<
mylog.pl;
>
|
wtorek, 31 października 2006 23:50:22 komentarze [5]
Niesamowita rzecz: dziekanat bez kolejek... A pani Halinki nie było, więc nie miał kto roztaczać aury wrzasku i destrukcji:P Pozytywną rzeczą jest widzieć mimo wszystko uśmiech na twarzy osoby, która dostała od życia kopa, jakiego nawet nie potrafilibyśmy sobie wyobrazić... ********************************************** "jak zaczęłam myć szyby to się okazało, że tu wcale nie ma nocy polarnej :)" - spodobał mi się tekst, a co:) W ogóle to wczoraj posprzątałem sobie nieco ikony na pulpicie "i się okazało, że my wcale nie mamy ślepej kuchni!" :P ********************************************** Miałem napisać, że chcę urlop. Nie, powiedzmy, że nie chcę. Chcę sie tylko wyspać i żeby dało mi spokój wiszące nade mną przeziębienie. Może ja naprawdę spać pójdę? Po wcześniejszym zrelaksowaniu się pod prysznicem... {Placebo - Koncertówki, bootlegi, remixy}
wtorek, 31 października 2006 12:32:25 komentarze [0]
Do przemyślenia wam wstawiam, szczególnie tym mającym dość polityki albo mającym ją serdecznie w nosie, tym nie wiedzącym na kogo głosować, tym wolącym nie głosowac w ogóle: klik.
wtorek, 31 października 2006 00:39:30 komentarze [2]
Życie to sztuka wyboru. Nie będę udawał, że nie ma rzeczy, które we mnie są. Albo zmuszał się do czegoś, żebyś nie odchodziła. Bo nie potrafisz inaczej i ja nie potrafię. Trzęsie się zresztą we mnie coś, o czym nie będę raczej z nikim rozmawiał. Ludzi niezastąpionych nie ma. Nie ja jeden zresztą znam się na routerach WiFi. Szkoda, bo szkoda, ale może tak będzie lżej, jeżeli faktycznie tak wyjdzie. Może tak miało być. I nie chcę też być "kimś takim jak". Nie mam na razie więcej pomysłów na nas. Chyba oboje nie mamy. *************************************************** Nie mam także pomysłów na projekt na jutro. Ależ oczywiście, że go nie oddam. Za to może oddam wreszcie indeks i podanie do dziekanatu. Nie chcę nawet myśleć o tych kolejkach. W sumie czas zjeść drugą kolację, wypić spokojnie herbate i spokojnie pójść spać. {Garbage - "Medication" / Maria Peszek - "Moje miasto" / Pijani powietrzem}
poniedziałek, 30 października 2006 10:58:23 komentarze [0]
Po raz drugi z rzędu zebranie się z łóżka w poniedziałek rano na algorytmy optymalizacji dla grafów okazało się ponad moje siły... Żeby to jeszcze nie było AOG tylko coś innego... Ech...
poniedziałek, 30 października 2006 02:40:24 komentarze [0]
Powiem szczerze, że nie jest mi tu najlepiej. Tu, to znaczy na mylogu. FF, TH, HP, bla, bla, bla... nieee, zdecydowanie to nie jest moja bajka. Ale powoli zakładam własną bajkę, opartą na Wordpressie, jak tylko się tam rozgoszczę na dobre, to ewakuacja stąd. Mam nadzieję, że to będzie działało. Wygląda przynajmniej sensowniej zarówno po stronie treści, jak i panelu admina. Inna kwestia, jak moje notki się będą komponować z taką "state-of-the-art" oprawą, ale to już oceni publika :P **************************************************** Spaczenie wzroku, słucu, węchu, dotyku i smaku... **************************************************** Siedem godzin niecałe mi zostało do przespania. Może starczy...
sobota, 28 października 2006 23:03:13 komentarze [2]
Pracujemy w przemyśle meblowym, tzn. albo jesteśmy z szafy Lesiaka, albo albo stoimy jak te kołki:P ************************************************** "Jak siedzisz przy kompie i masz jakieś jedzenie, to ona się nagle robi twoją najlepszą przyjaciółką... Takie wsłaśnie sa kobiety..." Dla objaśnienia: autorka powyższego jest kobietą, bohaterka zaś - kotką i to młodą... :P
piątek, 27 października 2006 01:50:23 komentarze [0]
Enya - "Anywhere Is" Wpół do drugiej. Szeleszcząca złota polska pod stopami, wiatr unoszący moje rozpostarte ramina. Wspomniana Enya w uszach, soczysta i pełna, jak na iRivera przystało. Taniec na parkingu koło akademika... zapach wolności... Lekkie niesamowicie powietrze isłowa o pięknie świata wypisane na nim... ********************************************** Są rzeczy tak piękne, że aż czasem bolą... Na przykład mieszanka takiego powietrza z gwiazdami nad Łodzią, kiedy wracałem koło dwudziestej z zajęć. Albo... nie, nie wgłebiajmy się w interpretacje zalatujące freudowszczyzną. I tak się na tym nie znam.
czwartek, 26 października 2006 16:16:53 komentarze [1]
To są trzy dyżurne zdania, które raczej nigdy mnie nie uspokoją. Nie uśpią mojej czujności. A przy tym chyba ich nie lubię. Już wolę "Nie bchcę o tym rozmawiać". *************************************** Owszem, jestem niezadowolony. Wkurzony. Zły nawet. Ale i tak zrobię 11 w 10. Co mam nie zrobić. Green Day - "Are We The Waiting"
czwartek, 26 października 2006 12:36:46 komentarze [0]
Zarówno kiedy wracałem wczoraj w nocy do akademika, jak i dziś rano przywitała mnie Mysza. Polubiłem tego kota, naprawdę:) *************************************************** Kiedy już wskoczy się do basenu i zrobi pierwsze kilkaset metrów, kiedy ciało robi się lżejsze a endorfiny się podnoszą, zastanawiam się, jak mogłem być tak głupi, żeby nie przychodzić na basen tylko dlatego, że mi się nie chciało:P Jakby ktoś chciał świeżo suszony, wysokiej jakości pergamin, to ja chętnie udostępnię swoją skórę... tak właśnie wygląda...
czwartek, 26 października 2006 03:43:10 komentarze [0]
A.A.: (01:50) a ja chce odejsc wiedzac ze przezylam te jedna miliardowa swiata i nie smcic sie ze tylko tyle, bo wiem , ze zrobilam wszystko, zeby poznac az te jedna miliardowa i drugiej miliardowej nie poznalam ani ja ani nikt inny, i to ze tego dokonalam bedzie dla mnie szczesciem i tarcza przed lekiem- co bedzie dalej Ja: (01:51) nie mam lęku. juz teraz. jak mialbym sie bac czystej Milosci, ktora mnie stworzyla i ktorej pozwolilem sie prowadzic bo przeciez tym jest Bóg..... ************************************************* Otwarta na chybił-trafił Ewangelia Łukasza - początek rozdziału 9. Uzdrawiający apostołowie... I jedno, charakterystyczne i kojarzące mi się zdanie... Łk 9,58. Coś jakby "Przyzwyczajaj się już, jeśli chcesz naśladować..."
wtorek, 24 października 2006 23:13:26 komentarze [0]
Taaaa, teraz to mi dopiero uczelnia humor poprawiła... Kochany mój wydział, choroba jasna jego mać, jeszcze żeby ktoś wiedział, co to znaczy, o co chodzi i jak to ma dalej wyglądać... **************************************************** Konrad: - Tutaj były rano jakieś dziewczyny czy mi się tylko śniło?... **************************************************** "konkubiną teścia ojca chrześniaka pana taty..." ...taa... To ja się dziwię, że świat jest mały, że wczoraj spotkałem w ciągu dwudziestu minut cztery znajome osoby w tramwaju i autobusie... Łeb mi pęka. Czas na kolację, apap, herbatę i operację na laptopie O.
poniedziałek, 23 października 2006 01:24:27 komentarze [1]
Dopiero trzecie podejście (dzisiaj) zakończyło się sukcesem, pierwsze wspominałem, drugie to szkoda gadać. A impra u Łukasza całkiem pozytywna, ja poproszę dalsze takie:) ***************************************************** To ja pół soboty i pół niedzieli piszę projekt żeby się dziś wieczorem przez przypadek dowiedzeć, że szanowny pan magister od ćwiczeń "nieco" inaczej podszedł do zagadnienia?... Czytaj: program do napisania od nowa w zasadzie, tylko nie wiem kiedy. A niech spada na drzewo, oddam mu to, co mam, w końcu zgadza się to z definicją wykładowcy, a to on jest prowadzącym. Tyle na dziś. Dobranoc państwu, idę sobie jeszcze to i owo przyswoić.
sobota, 21 października 2006 14:09:28 komentarze [0]
Wdycham spaliny, leżę na autostradzie, wdycham spaliny, w ustach mam smak benzyny... Ale nie myśl, że to boli, przestań lizać rany, kiedy wszystko zapasowe, kiedy wszystko do wymiany... Zapasowe ręce, zapasowe serce, zapasowe myśli, zapasowa głowa, zapasowa przyszłość, zapasowa bliskość, zapasowe słowa, zapasowe myśli, zapasowa bliskość, zapasowe słowa... {CKOD - "Spaliny"} Bo chwilowo nie mam pomysłu na napisanie czegokolwiek innego. Pierwsza, desperacka próba (na automatycznym pilocie) z kwitkiem i odsyłaczem do katedry. Przynajmniej byłem cwany i przepisałem sobie rozkład z gabloty. Przepraszam wszystkich, którzy ewentualnie spodziewali się mnie na Radogoszczu, zastrzegam sobie prawo nieudzielania wyjaśnień co do nieobecności.
piątek, 20 października 2006 03:06:04 komentarze [0]
Druga w nocy... i bardzo dużo tlenu w powietrzu... :) I...
czwartek, 19 października 2006 13:37:52 komentarze [0]
Powoli, powoli zwalczamy infekcję... Po moim organizmie powoli rozpływa się Nescafe Espiro... błogie życie w płynie:) Na ćwiczeniach z WDRR już nie będzie tak błogo, ale nie można mieć wszystkiego. Cóż {Ptaky - "Czarne słońce"}
środa, 18 października 2006 00:43:22 komentarze [2]
Przezabawne... jak już serwery GG łaskawie przestały mnie banować za nic (jak to miało miejsce przez ostatnie dwa dni) to akademik nie ma dostępu do sieci... piszę sobie te słowa klasycznie w Notepadzie, w pustym pokoju... Impreza na czwartym piętrze 9DS jakoś ucichła, widocznie tu ludzie zachowują się jak ludzie, tzn. po 23 idą do klubu a nie urządzają całonocne testy nagłośnienia i nerwów sąsiadów... A to mi raczej odpowiada. Ja delikatnie i bez przesady karmię właśnie Logitechy Rafała D-12:) Mam cichą i delikatną nadzieję, że jutrzejszy dzień nie będzie w sobie zawierał tego kołowrotkowego pędu, którym cechował się dzisiejszy oraz cztery poprzednie. Myślałem wprawdzie o tym, żeby urządzić sobie jutro kurs po mieście i rozkleić wreszcie swoje ogłoszenia, bo czekają na to od chyba prawie roku, ale nie. Należy mi się sen, odpoczynek, sen, odpoczynek, oraz sen i odpoczynek. Nie latam jutro nigdzie, już jestem przeziębiony, a w żadnym razie nie moge się doprawić jeszcze. Miałem dziś szczepienie, za tydzień mam następne, w czwartek basen a temparatury jakie są, każdy widzi. No, może poza Kubą, moim byłym juz współlokatorem, który dziś rano zarejestrował słońce za oknem i w związku z tym wystartował na dwór w koszuli z krótkim rękawem - gratulować:P W poniedziałek... taaak, w poniedziałek czyli wczoraj miałem pierwsze spotkanie ze swoją grupą:) Nikt nikogo nie zjadł ani nie zabił (jaka szkoda, prawda? :P), powiem szczerze, bardzo ciekawe doświadczenie:) Może nie było to najprostsze i BARDZO dużo będę się musiał jeszcze nauczyć w tej materii, ale mam nadzieję, że jakoś się wszyscy rozkręcimy i podążymy w słusznym kierunku:) I że będziecie mi zadawali na spotkaniach dużo trudnych pytań, żebym też się czegoś dowiedział i musiał szukać:) Masz rację Olu, podaba mi się:) Wiecie co... cieszę się. Z wtorku się cieszę. "Kto ma wiedzieć, to wie." Cieszę się też z grubej, ciepłej kołdry, która dojechała do mnie niedawno z domu wraz z całą baterią przetworów najprzeróżniejszej maści w słoikach. Najwyższy czas udać się pod prysznic :) Skoro widzicie notkę, to znaczy to, że działa mi już net. Co sympatyczne, administratorzy w 9-tce jakby nawet się poczuwają trochę do swoich obowiązków... Rany, jakie to wspaniałe, że UŁ ma jutro wolne:D
niedziela, 15 października 2006 23:59:14 komentarze [0]
Co jest do cholery jasnej z Konnektem i GG, pytam się grzecznie? Ogólnie spieszę donieść, że padam na pysk po całym tym weekendzie, przetoczyłem coś koło setki kartek przez drukarkę, na śniadanie mam nie za duży kawałek poświęconego chleba z dzisiejszej Eucharystii z Dnia Wspólnoty. Shirin dziękuję za skaner. Noc znów trwała da szóstej rano. Ale czasem po prostu trzeba. Modlę się. A wy, jakbyście mogli, pomódlcie się za mnie jutro po południu. Pierwsze spotkanie grupy studenckiej o 17.30...
sobota, 14 października 2006 00:38:40 komentarze [0]
Jedenaste: pisz notki w Notepadzie, oszczędzisz sobie nerwów. Nie będę pisał od nowa, nie chce mi się. Kolacja, golenie, mycie i kima - jutro nowa odsłona kołowrotka weekendowego. Od rana.
czwartek, 12 października 2006 01:48:36 komentarze [1]
Coś bym powiedział... w dwóch słowach tak prosto z serca... ale przemilczę. ***************************************************** Koledzy i koleżanki, połóżcie spać tego ziomka z korytarza... Jego czkawka naprawdę nie powinna być powodem bezsenności połowy piętra... O, poszedł... O, wrócił :/ ***************************************************** Pomódlcie się jutro, czyli dzisiaj, za kogoś, kto wbrew wszystkiemu, wbrew paranoi, wbrew złemu i wbrew a. postanowił sięgnąć z powrotem po własne życie. Pierwszy raz w życiu. Powodzenia, aisahciM. Deklaracja drogowa wciąż jest oczywiście aktualna, w dowolnym zakresie, w jakim uznasz ją za potrzebną
środa, 11 października 2006 12:01:57 komentarze [0]
Oficjalnie zawiadamiam szanowną społeczność, że: Zapraszam wszystkich studentów tęskniących za Panem Bogiem, poszukujących towarzystwa, któremu Jezus nie jest obojętny, każdego:)
środa, 11 października 2006 11:53:09 komentarze [0]
Ze światła poczęte moje miasto z deszczu wyżęte moje miasto ze światła poczęte moje miasto z deszczu wyżęte moje miasto z puzzli domów, samochodów i wind mieszkańców, mętów, przekrętów psów, sklepów, dyskotek i kin szpitali, cmentarzy i gliniarzy bazarów, browarów i kiosków hipermarketów, gadżetów pseudofacetów i superkobitek moje miasto - przestrzeni rozbitek ze światła poczęte moje miasto z deszczu wyżęte moje miasto ze światła poczęte moje miasto z deszczu wyżęte moje miasto moje miasto na rogatkach niejasne w centrum wyjaśnione, marmurowe bankomatowe moje miasto z wyobraźnią wykute, mostami zasnute moje miasto we mgle ginące w słońcu się rozciągające moje miasto martwe w nocy o świcie tramwajami rozwożące znowu życie ze światła poczęte moje miasto z deszczu wyżęte moje miasto ze światła poczęte moje miasto z deszczu wyżęte moje miasto miasto moje w Tobie moje niepokoje ze światła poczęte w Tobie moje niepokoje z deszczu wyżęte w Tobie moje niepokoje wiecznie niewyspane w Tobie moje niepokoje... {Maria Peszek - "Moje miasto"} - idealnie pasuje do podróży tramwajami nocą... W ogóle czasem nawet lubię przemierzać to miasto po dwudziestej trzeciej... *********************************************** Za drugą próbą zmontowałem działająca końcówkę, net chodzi, nie jest źle. Routera WiFi z laptopa w prawdzie nie udało mi się zrobić, może kiedyś przy innej potrzebie :P *********************************************** Hmm...
wtorek, 10 października 2006 12:56:03 komentarze [0]
A tak poza tym to nie widzę najmniejszych podstaw, żby moja wyobraźnia produkowała tak mało sympatyczne sny. Ale nic. Zapomnilmy o tym. I zadzwońmy tu i ówdzie, może zostaniemy DTPiarzami w GW...
poniedziałek, 9 października 2006 23:06:26 komentarze [0]
Comfortably numb, cytując Pink Floyd, czyli po pierwsze jutro ostatnia poprawka baz, a ja nawet ich nie tknąłem, a po drugie pozbyłem się niestety Linuksa... ale niech tylko będę miał nowy dysk, to wrócę do niego, bo kto raz tego zasmakował... (nawet przez SSH bez GUI :P) Stała ź? Niech będzie:P
niedziela, 8 października 2006 13:35:22 komentarze [0]
- Idziecie na pizzę? - Teraz?... A wieczorem? - Wieczorem mnie nie ma. - To wpadnij za pół godziny na schabowe. To mi się podoba :)
niedziela, 8 października 2006 01:14:44 komentarze [0]
"no może niezupełnie ale prawie" - dobra dobra, bez takich mi tu :P
sobota, 7 października 2006 23:09:48 komentarze [1]
NARESZCIE... Mieszkam. Oficjalnie mieszkam, zameldowany, zapłacony, w 9 DS z kotem zwanym Mysza na recepcji, z co najmniej dwiema może nie bardzo blisko ale jednak znajomymi twarzami, z co najmniej jednym jeśli nie dwoma metrami pod jednym dachem, ale mieszkam:) Na dzień dobry szybki kurs sprawdzania MAC adresu w WinXP udzielony w/w twarzom, połamane i prostowane w desperacji scyzorykiem druty w gniazdku LAN... nie mam zastrzeżeń:) ****************************************************** Pogrzebmy sobie jeszcze trochę dla spokoju sumienia w kretyńskim skrypcie pana doktora... może cosik to da... Jak ktoś chce, niech pomoże mi wstać jutro koło wpół do jedenastej... alebo nawet o dziewiątej:) ****************************************************** Szkoda, że jak spotykam na łamach ogólnopolskiej prasy cytaty z własnych znajomych, to w takim kontekście... i Closterkeller w głowie...
czwartek, 5 października 2006 01:01:42 komentarze [2]
To jest zla noc. Naprawde zla. Znakomite uwienczeni kilku coraz gorszych dni. Nie chce jutra. Nic nie chce. Tylko rozgrzeszcie i zastrzelcie.
wtorek, 3 października 2006 01:00:58 komentarze [3]
Złotno. Bardziej bezdomny niż kiedykolwiek. Podziękowania: Kasia, Ania. *************************************************** Po pierwsze po co a po drugie nie trackpointem... A po trzecie smutek. jakby mało było zmęczenia i zdenerwowania wszystkim. {Archive - "Again"}
poniedziałek, 2 października 2006 13:55:03 komentarze [1]
"...a miało być tak pięknie..." Miało być. Miał być spokój, pokój w akademiku, mała stabilizacja. Jest pełnopłatna doba, skrócona o sześć godzin, biurwa w sekretariacie DSBSu pod tytułam "prosze wypenić podanie i zobaczymy za tydzień", jest przedmiot zwany Karolem, który można z bagażami przerzucać z kąta w kąt w zależności od humoru i wymysłów. Coma - "Wojna" w głowie... Dziękuję Dianie za minimum spokoju jakie było mi dane tej nocy. Może dzięki temu jeszcze żyję i nikt nie zginął z moich rąk, choćby pani sprzątaczka.
niedziela, 1 października 2006 20:38:13 komentarze [0]
Tytuł tej notki powinien brzmieć "***wa mać" albo jakoś podobnie. Przez kochanych, poinformowanych, pomocnych, uprzejmych pracowników administracji VIII DS UŁ nie mam chwilowo gdzie mieszkać. Jestem w nim obecnie, ale nie jako mieszkaniec ale gość. Nie będę szczegółowo opisywał całej historii bo szkoda bajtów na GPRSie ale grozi mi, że nie będe mieszkał w ósemce. A w skrajnym wypadku, że nie będę mieszkał nigdzie. Kocham biurokrację, pana Andrzeja, kierowniczkę akademika i cały uniwerek. Żeby was połamało. "I dziękujemy za bezpieczny dom spokojny, cichy jak u schyłku lata noc za praworządne pojednanie stron niewierne suki demagogii nakarmione śpią... (...) Takiej władzy w naszych progach wszyscy chcielibyśmy podziękować w kilku nie do końca pięknych słowach..." {Coma - "Tonacja"} |